Krzysztof Jurecki [ps. Krzysztof Dominik]

Adam Rzepa-Rzepecki


Tygodnik "Student", nr 4-5, 1990 r.



Adam (a jak niektórzy chcą Rzepa) należy moim (nie)skromnym zdaniem do klasyków młodej sztuki polskiej. Trzeba otwarcie i wprost powiedzieć - klasyków mało znanych i niedocenianych, choć jestem przekonany, że jego rola, podobnie jak innych członków nieistniejących już grup "Łódź Kaliska" i "Kultura Zrzuty" zostanie (jeszcze za ich życia) udowodniona.

Ich działalność była ekstremalna - stać ich było na wszystko. Od racjonalnych, chłodnych fotografii, poprzez ironiczne, ekspresyjne malarstwo i spektakularne performance i happeningi (tzw. teatrzyki), do pijackich rozrób. Stąd wokół "Łodzi Kaliskiej" powstało wątłe grono zwolenników oraz nieporównywalnie większe przeciwników (krytyków sztuki i znanych z lat 70-tych czołowych przedstawicieli neoawangardy), którzy starali się wymazać grupę z najnowszej historii sztuki polskiej przez nie zapraszanie na wystawy, przemilczanie wiadomości o ich działalności, zarzucanie im upadłości moralnej (picie wódki), epatowanie pornografią itp.

Takie działania doprowadzają do tego, że wielu ciekawych artystów odkrywa się dopiero po latach. Tak było np. z włoskim futuryzmem, fotografią surrealistów, a z naszego obszaru sztuki z J. M. Brzeskim, K. Podsadeckim czy wielkim już dziś Witkacym - choć przykłady można by mnożyć. Wymienieni przeze mnie twórcy, podobnie jak "Łódź Kaliska" (choć trudno porównywać ich z rangą artystyczną np. z Witkacym) nie pasowali do standardowego wyobrażenia i modelu kulturowego, łamali - często w bezkompromisowy sposób - zastane wzorce artystyczne i - o czym się zapomina - także estetyczne.

Nie chciałbym, aby realizacje artystyczne Rzepy zostały (albo i nie) po latach wyciągnięte z tapczanu pewnego krakowskiego mieszkania lub odnalezione za szafą.

Byłoby to jeszcze większym złem i nieszczęściem dla kultury polskiej niż skreślenie go z annałów sztuki, nad czym z sukcesem od lat pracuje wiele osób.

Rzepa rozpoczął swą działalność twórczą w końcu lat 70-tych, działając w fotograficznej grupie SEM. Wcześniej należał do grona pierwszej ekipy hippisów polskich, co wpłynęło być może później na jego działalność w "Kulturze Zrzuty"...

Aż do chwili Stanu Wojennego Adam prowadził Jaszczurową Galerię Fotografii, która należała do najlepszych galerii polskich tego okresu.

Będąc członkiem "Łódź Kaliskiej", zaczął od analitycznego myślenia o fotografii (bardzo dobry "Autoportret" z 1979 roku), by w końcu 1980 r. przejść ku nowej formule, która okazała się prekursorska w stosunku do wielu zjawisk malarstwa, a później skutki "nowej ekspresji". Mam tu na myśli nie tylko aktywność samego Rzepeckiego, ale całej "Łódź Kaliskiej", a później "Kultury Zrzuty".
Spośród jej przedstawicieli Adaś był nie tylko najzabawniejszy, ale również najprzystojniejszy. Pokazywał w swej działalności, że można swobodnie przesuwać obszary i granice sztuki, poruszać się po niej "bezkarnie" oraz analizować każdy temat, ponieważ nie ma żadnego tabu, a artyście polskiemu wolno wszystko: namalować wąsy na reprodukcji obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej czy rzucić ugotowanym ziemniakiem w Andrzeja Lachowicza, który w ocenie Adama zasłużył sobie na to.

Spośród członków "Łódź Kaliskiej" wzbudzał - i tak już niepewne - największe zaufanie społeczne, dlatego w przeciwieństwie do M. Janiaka może liczyć na tzw. sukces artystyczny.

Dla Rzepeckiego wzorem i ideałem w sztuce okazały się nie czasy racjonalnego konceptualizmu, lecz przeciwnie - dadaizmu, kiedy to sztuka rozpuszczała się w atrakcyjności codziennego życia, które samo stawało się sztuką, przypominało ją lub też miało ją zastąpić. taka też jest zabawowo-destrukcyjna działalność Adama. Był on najlepszym happnerem "Łódź Kaliskiej", najbardziej przekonywającym w ironii i absurdzie. Umiał zachować się (np. nie stchórzyć) w każdej sytuacji, jaką przynosiły skandalizujące wystąpienia "Łódź Kaliskiej" - łącząc sztukę z życiem, przewyższając pod tym względem warszawską "Gruppę", z której najbliższy jest mu Ryszard Grzyb.

Rzepecki wykonał najbardziej charakterystyczne prace dla "Kultury Zrzuty", świadczące o absurdalności polskiej rzeczywistości lat 80-tych. Oprócz fotografii uprawia wszelkie możliwe dyscypliny artystyczne, ponieważ nie widzi w tym nic trudnego, udowadniając, że prawdziwy talent nie zna granic i nie ma żadnych ograniczeń.

Biografia artystyczna, podobnie jak innych przedstawicieli "Łódź Kaliskiej", nie ma dla niego żadnego znaczenia. Stąd różne absurdalne wiadomości drukowane na jego temat drukowane są od lat w poważnych katalogach. Od widza wymagał zawsze pewnego wysiłku (nie tylko intelektualnego) o czy świadczyła np. "Wystawa dla krasnoludków".

Krzysztof Jurecki

"Student" nr 4-5, 1990 r.